Mądrości życiowe, czyli o czytaniu gazet

Sporą część moich inspiracji blogowych przynoszą tzw. prasówki. Pewnie więcej niż połowa moich postów zaczynała się od słów "własnie przeczytałam, że.. " albo czegoś w tym guście.  Nadal sporo czytam, choć mało teraz piszę, ale ostatnio znów szlag mnie trafił na tyle, by coś tu wyskrobać zardzewiałym długopisem ;)))

Przeżyłam już różne mody w internetach: na bardzo chude laski, na bardzo młode laski, na szparę między udami, na szpary w zębach i na wielkie tyłki a la miss Kardashian. Przemijały jedna po drugiej, częstokroć budząc w ten sposób resztki mojego optymizmu co do ludzkości.Że o cudownym poczuciu, że świat normalnieje, a ja nie jestem takim odmieńcem, jakim myślałam, że jestem - nawet już nie wspomnę.

Jedną z mód bardziej upierdliwych jest coś, o czym pisałam już na samym początku mojej kariery blogowej, czyli mniemanie o niesamowitej wadze seksu w życiu człowieka. Tak, te siedem-osiem lat temu bezustannie się natykałam na artykuły, w których wbijano w głowę kobietom i mężczyznom (jednak z naciskiem na kobiety), że seks jest NAJWAŻNIEJSZY. W związku, w życiu, w społeczeństwie. Potem trend jakby trochę przycichł, choć nadal napotykałam porady typu: boli cię głowa/nerki/masz raka szyjki macicy? Walnij sobie odjazdowy seks, od tego ci przejdzie.

 No rilli?

Ostatnio znowu na coś takiego wlazłam. Tekst znajdował  się na jakiejś poradnikowej stronie skierowanej do kobiet. No i co tam zobaczyłam - informacje o tym, ze seks, tylko seks i zawsze seks buduje związek. Bez seksa, panie, bida. Nic ni ma. Dlatego należy sobie go wpisać w kalendarz, całkiem jak rachunki za telefon i wizytę u dentysty oraz konsekwentnie przestrzegać terminu. No i oczywiście w tych ścisłe wyznaczonych terminach być spontanicznym, pełnym energii, otwartości na potrzeby partnera, zaskakiwać go pikantnymi pomysłami oraz niebanalną aranżacją miłości. I wszystko to dokładnie w każdy czwartek i wtorek równo o godzinie 22.15, żeby przypadkiem mu czegoś nie zabrakło...

Tjaaa..

Doszłam do wniosku, że moje wszystkie związki się nie odbyły. Bo,  kurdęż, mam potężną sklerozę oraz niechęć do  ścisłego się trzymania terminów, ustaleń etc., etc. A wiadomo, ze bez tego ani rusz. W związku z tym własnie rozpoczynam karierę dziewicy - niewydymki.

Całkiem - w sumie - na czasie, no nie?

Wasza, niewinna niczym dziecię,
m.



Komentarze

  1. O! O! O! Ja dzisiaj właśnie też mam przemyślenia o seksie! Bo świat się kurwa seksem kręci! Jak nie pójdziesz na pierwszej lub (o Jezu!) na drugiej randce do łóżka, to jesteś CNOTKĄ, która nie wie co jest w życiu dobre!
    Tylko się pieprzyć! Jak króliki! Ja się do tego świata NIE NADAJĘ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie tak naprawdę jedno - jakim cudem ten typowo męski punkt widzenia udało się wcisnąć także damskiej części populacji ludzkiej? Bo znam kobitki, które nie dość, że tak myślą, to dadzą się za to niemal pokroić..

      Usuń

Prześlij komentarz

Naskrobałam i się podobało :)

Ekhm, ekhm...

Pani wie, co to jest?...

Nobody's perfect