Posty

Wyświetlam posty z etykietą mężczyzna

Post o czymś innym

Nie mam aktualnie za dużo wolnego czasu. Paradoks, n'est ce pas? W ogóle z tą kwarantanną wiąże się wiele dziwnych oczekiwań, kompletnie nie przystających do tego, co faktycznie się dzieje. Że niby będziemy się nudzić, że internet przeczytamy od początku do końca, że utyjemy po dziesięć kilo... No, akurat z tym ostatnim to bym się trochę zgodziła:))). W każdym razie ja sobie zafundowałam przeprowadzkę do Legnicy, intensywny kurs e-learningu, konieczność prowadzenia nauczania zdalnego, urządzanie mieszkania... Dzieje się, oj... dzieje.  A tymczasem Wszystkie Tęgie Umysły Świata wieszczą, że właśnie zmienia się świat. Ten, który znaliśmy, oparty na zjawisku globalnej wioski, w której wszędzie było blisko, wszędzie można było dojechać, kupić wszystko z każdego tej wioski zakątka. Jednym słowem - koniec świata, panie Popiołek. Zastanawiam się jednak czy to tak bardzo źle? Czy faktycznie możliwość kupienia papai i mango jest największą wartością na świecie? Czy możliwość zaopatrzeni...

Porady małżeńskie

W październiku tego roku się rozwiodłam. Po 28 latach małżeństwa. Nie napełniło mnie to smutkiem, bo ten związek od dawna był martwy, choć nie było też wielkiej radości. Ucieszyłam się jedynie, że odfajkowałam sprawy formalne, ze swej natury stresujące i długotrwałe. Teraz jestem w nowym związku, z innym mężczyzną. I strasznie chciałabym tego nie spieprzyć :))) Myślę jednak, ze doświadczenie, które stało się moim udziałem w małżeństwie, ma znaczenie. I jeśli tylko będziemy mieć trochę szczęścia - uda się zbudować coś trwałego i dobrego. Mówią, że Polak jet mądry po szkodzie. To prawda, chyba wszyscy wyciągamy najtrafniejsze wnioski właśnie wtedy, gdy coś schrzanimy i odczujemy to boleśnie. Dlatego postanowiłam się podzielić z moimi nielicznymi czytelnikami swoją wiedzą o tym, co niszczy związki... No to jedziemy - poradnik "Jak stracić żonę/ męża mimo że się kochacie/kochaliście": 1. Bądź bankierem w twoim związku. Tak, tak - pieniądze są ważne. Zawsze też jest w parz...

Nie ciulej franco

.. czyli nie kłam kochanie... Są rodzaje humoru, które - choć bardzo niewybredne- to jednak mnie szalenie bawią. Tak jest z humorystycznym wykorzystaniem języka śląskiego. Szczególnie zaś mnie śmieszą tłumaczenia na śląski ogólnie znanych zwrotów, tytułów i utworów. Bywa tez, ze oddają one sens utworu lepiej niż napisany literacką polszczyzną oryginał... I tak to jest proszę państwa: w naszym szarym, pustym życiu pojawia się nagle kolorowa "Rozochocono bana", czyli "Tramwaj zwany pożądaniem". Wsiadasz do niego i czujesz się jak "Gryfno dzioucha" (Pretty Woman). ON sprawdza, jako "Wonia baba" (Zapach kobiety), zdarza wam się, ze "Ćmi się" (Zmierzch), ewentualnie klimaty sprowadzają się do radosnego "Bych brał cie" (Dirty dancing). Niestety, jakiś czas mija i "Pierońsko chcica" (Dzikie żądze) zmieniają się w smętne  "Pszaj albo ciepnij" (Kochaj albo rzuć). Wtedy uświadamiasz sobie, że już pozamiatane, z...

Zanim będzie lepiej...

...podobno musi być gorzej. tjaaaaa.... Nie wiem, jak to się układa w życiu innych ludzi, jednak w mojej osobistej historii zawsze powtarza się określony schemat: otóż jeśli czegoś chcę tylko ze względu na siebie, to nigdy tego nie uzyskuję i jeszcze mi to bokiem wyłazi. Jeśli coś po prostu muszę zrobić ze względu na innych - po bólach i cierpieniach, ale jednak osiągam sukces. Kilka miesięcy temu postanowiłam rozstać się z moim Szanownym Małżonkiem. Od wielu już lat żyliśmy obok siebie, a nie ze sobą; coraz mniej rzeczy nas łączyło, coraz więcej dzieliło. W pewnym momencie na horyzoncie pojawiła się tez wizja innego, nowego związku. Chciałam sobie dać szanse na szczęście, a jednocześnie zachować się w miarę fair. Podjęłam decyzje, a potem krok po kroku zaczęłam je wcielać w życie. Wiedziałam, ze będzie ciężko. Nie wiedziałam, że tak bardzo. Trzy bardzo trudne rozmowy  (Szanowny oraz obaj moi synowie), kilkanaście innych, też niełatwych - o przyczynach decyzji o rozstaniu...

Bo ja o ciebie dbam, a ty o mnie nie...

Taka scenka: małżeństwo z tzw. stażem. Ona siedzi przy laptopie i coś czyta, on podchodzi od tyłu i całuje ją w kark. Słodkie, no nie? Tylko zaraz potem pada z jego strony zdanie pełne wyrzutu: "Popatrz, jak ja o ciebie dbam, a ty co?". I następuje długie, pełne potępienia spojrzenie. Dbanie... Niby proste słowo, ale jak  różne może mieć znaczenia. Ta sama para, kilka lat wcześniej. Mężczyzna pyta  kobietę z pewnym zniecierpliwieniem "To kiedy ty w końcu wyzdrowiejesz? ". Nigdy, drogi małżonku. Choruję już kilka lat, a ty ciągle jeszcze nie wiesz, ze będę chorować na to aż do samej śmierci. I  ze według wszelkiego prawdopodobieństwa, to własnie ta choroba mnie zabije. Ale ty nawet nie pofatygowałeś się, by sobie o niej przeczytać dostępne w necie informacje. Że o zapamiętaniu tego, co sama ci o niej powiedziałam, nie wspomnę. Kiedy odwiedzam przychodnię hematologiczną, czasem widuję  pary, które przychodzą do lekarza razem. Jedno jest chore, drugie nie....

Małe oszustwa

Obraz
W środę rano, zanim ścięła mnie na amen spóźniona grypa, robiłam sobie na śniadanie płatki kukurydziane z owocami i jogurtem. Z nawyku zerknęłam na kaloryczność tego ostatniego i przeczytałam, że w 100 gr. ma on 69 kcal, a w porcji -125 gr- nieco ponad 90. I coś mnie zastanowiło - porcja produktu, rozumiem, że taka jego ilość, jaką powinnam zjeść na jeden raz, wynosi 125 gramów. A waga opakowania to 180 gramów. W takim razie po cholerę pozostałe 55 gramów? Bo ani to kolejna porcja, ani preferowana zgodnie z jakimiś tam normami ilość???? Jedynym wyjaśnieniem, jakie przyszło mi do głowy, to fakt, że własnie złapałam kogoś na malutkim oszustwie. Takim codziennym, niedużym, w sumie nawet nie na oszustwie, co naginaniu faktów. Bo albo ktoś mi wcisnął niepotrzebnie te 55 gramów jogurtu, które nie wiadomo jak wykorzystać, albo 125 gramów nie jest wcale taka ilością, której powinnam się koniecznie trzymać, a została ona nadrukowana na pudełeczku, bo 90 kcal brzmi nieźle, 140 - nieco gorzej. ...

Mądrości życiowe, czyli o czytaniu gazet

Sporą część moich inspiracji blogowych przynoszą tzw. prasówki. Pewnie więcej niż połowa moich postów zaczynała się od słów "własnie przeczytałam, że.. " albo czegoś w tym guście.  Nadal sporo czytam, choć mało teraz piszę, ale ostatnio znów szlag mnie trafił na tyle, by coś tu wyskrobać zardzewiałym długopisem ;))) Przeżyłam już różne mody w internetach: na bardzo chude laski, na bardzo młode laski, na szparę między udami, na szpary w zębach i na wielkie tyłki a la miss Kardashian. Przemijały jedna po drugiej, częstokroć budząc w ten sposób resztki mojego optymizmu co do ludzkości.Że o cudownym poczuciu, że świat normalnieje, a ja nie jestem takim odmieńcem, jakim myślałam, że jestem - nawet już nie wspomnę. Jedną z mód bardziej upierdliwych jest coś, o czym pisałam już na samym początku mojej kariery blogowej, czyli mniemanie o niesamowitej wadze seksu w życiu człowieka. Tak, te siedem-osiem lat temu bezustannie się natykałam na artykuły, w których wbijano w głowę kobie...

... o filozofowaniu

Nie chcę puścić zima w tym roku. Pochałnia wszelkie nadzieje na ciepłą, wczesną wiosnę. A mnie nie ostatnio pochłania moje realne życie na tyle, że nie mam mocy przerobowych, by coś tu napisać. Dzieje się w moim życiu ostatnio wiele rzeczy. Zbyt szybko i za wiele. Nie mam czasu nawet porządnie nad tym wszystkim pomyśleć. Z drugiej strony - "Primum vivere, deinde pholosophari". No to żyję, filozofowanie odkładając na później. A powinnam sobie pewne rzeczy przemyśleć.Tymczasem rozpaczliwie lawiruję między kilkoma mężczyznami, z których jednego chciałam, ale już nie chcę,  jeden chciał mnie, ale nie mógł się zdecydować, czy rzeczywiście chce; z jednym chcemy siebie nawzajem, ale to jest głupie oraz tym, którego mam w domu. Odrobina komplikacji w życiu dodaje mu uroku, nieprawdaż? A jak mi to wszystko szlag trafi wrócę tutaj, bo będę miała DUŻO DO OPISYWANIA ... Tylko nie wiem, czy koniecznie tego chcę :))) Wasza M.

Pani wie, co to jest?...

Oczy otoczone siecią zmarszczek. Ładne, intensywnie niebieskie. Pełne cierpienia.  Złamany nos. Siwe włosy przycięte w schludnego jeżyka. - Proszę pana, zadzwonię po karetkę. - Niech pani nie dzwoni! Nie chcę, bo rodzina się zaraz zleci... A oni ze Szwajcarii, Kanady..Nie chcę. - Ale to serce, sam pan wie. -Wiem, ale nie chcę. Siadam na ławce. Elegancki czarny płaszcz jest rozchylony, prawa ręka położona nieświadomym obronnym gestem tam gdzie boli ... trochę na lewo za mostkiem. Zauważyłam go idąc parkową alejką. Najpierw siedział na ławce, jakiś taki skulony, jakby zimno mu było, potem się na niej położył. "Pijany" - pomyślałam - "Zamarznie, jak zaśnie". Chciałam go zmusić, żeby poszedł do domu spać, ale stało się jasne, ze to nie tylko alkohol jest tu winny Początkowo jest mało przytomny. Trochę czuć od niego. Przyznaje się, że wypił, choć wie, że mu nie wolno. Tłumaczy mi, że wie, że może umrzeć. Że nawet teraz może  się wszystko skończyć. Rozmawiamy tr...